listopada 15, 2018

listopada 15, 2018

Garnier Aloe Air-dry - humektantowe niebo dla włosów.

Niedawno byłam w Polsce i przywiozłam ze sobą kilka fajnych kosmetyków. Zdecydowanie najlepszym zakupem włosowym tym razem była odżywka bez spłukiwania Garnier Aloe Air-dry.




Jest ona łatwo dostępna w wielu polskich sklepach, ja kupiłam swoją w Superpharmie za 24,99 zł za 500 ml. Często można ją dorwać w bardzo promocyjunej cenie 17,99 zł.

Garnier Aloe Air-Dry  jest przeznaczony do włosów odwodnionych, czyli do kręconych jak znalazł! Jest on bardzo humektantowy, więc przy jego stosowaniu warto zastanowić się ile nawilżenia potrzebują wasze włosy, oraz jak wasze włosy reagują na humektanty, by wpasować go w waszą równowagę PEH.

Moje włosy potrzebują bardzo dużo nawilżenia. Ciężko jest mi je przenawilżyć. Mogę stosować krem Aloe co mycie i nie wpłynie on na skręt. Aby zachować równowagę PEH najlepiej paruje mi się Aloe z Proteinami i Emolientami, osobno, jak i w mix PEH. Jeśli wasze włosy nie potrzebują tyle nawilżenia co moje polecam parowanie go z stylizatorami emolientowymi, które zamkną nawilżenie we włosie i zapobiegną puszeniu.


A co właściwie robi Garnier Aloe, że chcę go używać nawet co mycie? Pięknie podbiją objętość moich włosów! Tak! Wypróbowałam go z kilkoma stylizatorami, samotnie dawały mi skręt.. ale z aloe otrzymałam objętość, której tak mi brakowało.

Warto wspomnieć o konsystencji Aloe. Jest kremowo - wodnista i trzeba uważać przy nakładaniu bo tak jakby rozpuszcza się i ucieka z rąk :) Zapach jest bardzo delikatny i przyjemny. Nie zwraca szczególnej uwagi.

Odzywka ta jest zgodna z metodą curly girl!  

Przy tym produkcie chcę zrobić recenzję inaczej. Pomyślałam, że to bez sensu pokazać efekt odżywki bez spłukiwania, gdy dam na nią jeden wybrany stylizator. Nie powie to wam nic. Bo nie wiadomo, co tak na prawdę miało wpływ na efekt końcowy, czy odżywka czy stylizator.

Postanowiłam, przetestować ją z kilkoma popularnymi stylizatorami i pokazać wam jak odżywka podbija efekt stylizatora. Testy trwały cały wrzesień i październik. Pogoda była ładna, nie padało, przez cały okres testów była mniej więcej podobna.


Popatrzmy najpierw na SKŁAD:

Aqua - woda,
Propylene Glycol - ma właściwości nawilżające, pomaga rozpuścić substancje nierozpuszczalne w wodzie. Ma również właściwości konserwujące, humektant,
Glycerin - gliceryna, poprawia kondycję włosów, działa odżywczo i wzmacniająco na cebulki włosów,  substancja silnie nawilżacjąca - humektant,
Camellia Sinensis Leaf Extract - wyciąg z zielonej herbaty, jest to substancja przeciwłupieżowa, wzmacniająca cebulki oraz stymulująca porost włosów,
ppg-1 trideceth - substancja myjąca, emulgator, 
Peg-150/Decyl Alcohol/Smdi Copolymer - nie znalazłam zastosowania, 
Niacinamide - Witamina B3, nawilża, humektant,
Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract - wyciąg z trzciny cukrowej, oczyszcza włosy i nabłyszcza je. 
Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate - konserwant naturalny, ma  również działanie pielęgnujące,
Glucose - cukier owocowy z kukurydzy i winogron, ogranicza odparowywanie wody z włosów, nawilża je, zapobiega rozdwajaniu końcówek,
Aloe Barbadensis Leaf Juice - sok z liści aloesu, nawilża, humektant,
Cereus Grandiflorus Flower Extract - wyciąg z kaktusa, nawilża, zapobiega utracie wilgoci.
Pyridoxinehcl - ma właściwości antystatyczne, zapobiega elektryzowaniu włosów, wygładza i kondycjonuje skórę oraz włosy,
Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate - emulgator, regulator lepkości,poprawia rozprowadzalność kosmetyku, emolient,
Hydroxypropyltrimonium Lemon Protein - nie znalazłam zastosowania,
Caprylyl Glycol - emolient i humektant,konserwant,
Citric Acid - regulator pH. Zwiększa trwałość kosmetyku,
Citrus Limon Peel Extract/lemon Peel Extract - ekstrakt ze skórki cytryny, substancja kojąca, łagodząca, wzmacniająca naczynia krwionośne, substancja odżywcza, substancja przeciwłojotokowa,
Lactic Acid - kwas mlekowy, nawilża, regulator ph, humektant,
Pyrus Malus Fruit Extract/apple Fruit Extract - ekstrakt z jabłka, reguluje utratę wody, nawilża,
Polyquaternium-37 - filmformer, kondycjoner, ułatwia rozczesywanie włosów, nadaje elastyczność i połysk,
Potassium Sorbate - konserwant,
Sodium Benzoate - konserwant,
Phenoxyethanol - konserwant, może podrażniać skórę, 
Cl 19140/Yellow 5 - sztuczny barwnik, silny alergen.,
Cl 42090/Blue 1 - barwnik,
Linalool - zapach konwalii, może powodować alergie,
Geraniol - składnik zapachowy, maskuje inne zapachy,
Citronellol - zapach róży i geranium, maskuje niepożądane zapachy innych składników kosmetyku,
Benzyl Alcohol - rozpuszczalnik, w związku z jego przyjemną, jaśminową wonią, jest stosowany jako składnik kompozycji zapachowych, konserwant, regulator lepkości.
Parfum/Fragnance

Do testów wybrałam żel Syoss Man Power hold, Cantu Twist & Lock Gel, Kemon Manya Hi Density Curl, Kemon ACTYVA, żel Boots, krem TIGI CATWALK Curls Rock Amplifier Curl Defining Cream, żel Eco Olive oil, Wella Shockwaves, Bouncecurl, DevaCurl light defining gel oraz Shea Moisture Enhancing Smoothe.


NAKŁADANIE

Krem Aloe nakładam na ociekające wodą włosy. Wyciskam na rękę ok. 5 - 6 pompek i nakładam na całą powierzchnię włosów. Na to nakładam stylizator i ugniatam pozbywając się nadmiaru wody. Gdy poczuję, że cała woda została wygnieciona to zabieram się za suszenie. Nie używam ręcznika do włosów, nawet tego z mikrofibry.


1. Syoss Man Power hold - CG




Moje poprzednie testy z tym chyba najpopularniejszym żelem w Polsce jakoś nie przekonały mnie do niego. Włosy miałam zdefiniowane, ale nie miały żadnej objętości przez co został odłożony na półkę w oczekiwaniu na lepsze czasy. Byłam bardzo ciekawa, czy można z niego wyciągnąć więcej i rzeczywiście można! W połączeniu z Garnier Aloe efekt wyszedł super i zdecydowanie będę po Syossa sięgać częściej. Jak widzicie na zdjęciach włosy mają zdecydowaną objętość oraz zachowany skręt. Po czasie mogę szczerze przyznać, że efekt utrzymał się 3 dni bez większej reanimacji.


2. TIGI CATWALK Curls Rock Amplifier Curl Defining Cream - Nie CG






Zachwalany przez wiele z Was Tigi, też nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia wcześniej. Ni to objętość, ni to skręt..  odstał kilka miesięcy na półce. W połączeniu z Garnier Aloe moje włosy zyskały zdecydowaną objętość. Skręt był słabszy niż przy Syossie, ale byłam i tak bardzo zadowolona. Kocham kiedy moje włosy są duże i puszyste i takie były dzięki Tigi z podkładem z Garnier Aloe. Efekt utrzymał się 2 dni.


 3. Bouncecurl - CG




 Bouncecurl, jest obecnie jednym z moich ulubionych stylizatorów. Zazwyczaj łączę go z Kinky Curly Knot today, ale tym razem użyłam z Garnier Aloe. Włosy były lekko spuszone, nie miały tej objętości co przy Tigi. Jak widać na zdjęciach, częściowo  były zdefiniowane, częściowo nie. Efekt, do zaakceptowania, ale raczej już ich z sobą nie połączę. Włosy były wizualnie nieregularne. Definicja utrzymała się 2 dni.


 4. Kemon Manya Hi Density Curl - Nie CG




Kemon Manya to mój zdecydowany faworyt w zestawieniu. Bardzo podobało mi się połączenie jakie uzyskałam łącząc te dwa kosmetyki. Humektanty w Aloe i proteiny w Kemonie dały niesamowity efekt. Objętość i definicja tak jak lubię najbardziej! Zdecydowanie zaopatrzę się jeszcze w Kemona, nawet mimo, że nie jest CG i ma silikon... Jest tego wart! Co tu więcej pisać.. zdjęcia mówią same za siebie.



5. Cantu Twist & Lock Gel - CG

foto z internetu, bo miałam tylko próbkę.






Co do żelu Twist & Lock Gel mam mieszane uczucia. Niby po umyciu wszystko ładnie, objętość i skręt są, ale po ok. 2 godzinach włosy zaczęły się puszyć. Widać tę różnicę na czwartym zdjęciu. Nie jest to efekt, jaki bym chciała niestety.. Na szczęście Cantu Twist and Lock  miałam tylko próbkę. Całe opakowanie byłoby stratą pieniędzy.


 6. Kemon ACTYVA - Nie CG




Połączenie Aloe i Kemona ACTYVA to był przypadek.. testowałam oba kosmetyki i traf chciał, że dałam je razem.. i się zakochałam  w efekcie jaki uzyskałam.. objętość i skręt.. miodzio! Połączenie zdecydowanie godne polecenia. Niestety nie mam z tamtego mycia więcej zdjęć, pstryknęłam kilka tylko w łazience na imprezie i nie pomyślałam, o zbliżeniach... Jest super, trudno mi powiedzieć, który Kemon jest lepszy.. ten, czy Manya.



7. Boots gel - CG





Jakiś czas temu, był to mój ulubiony żel. Zimą sprawdzał się super z Cantu Aktywatorem. Na wiosnę odłożyłam go na półkę i tak tam stał, aż sobie o nim przypomniałam przy okazji planowania mycia do testów Aloe. Jako, że jest on bardzo lekki, nie poradził sobie z Aloe, tak jak inne stylizatory. Włosy mają objętość, ale brak im tej definicji. Końce są lekko spuszone. Całość wytrzymała jeden dzień. Raczej już ich ze sobą nie połączę.

8. Eco gel - Olive oil - CG




Eco żel stał na półce ponad rok.. i już wiem czemu. Moje pierwsze testy jego nie przynosiły większych efektów i został odłożony na tyły mojej szafki z kosmetykami. Jak widać na zdjęciach... katastrofa! Moje włosy przybrały postać Hagrida z Harrego Pottera.. Puch.. kompletny brak skrętu.. no masakra! Nie do końca o to chodziło. Eco żel kompletnie nie utrzymał mi włosów.

 9. Wella Shockwaves - Ultrastrong - CG




Wella Shockwaves to jeden z lepszych stylizatorów w zestawieniu. Podoba mi się efekt, jaki uzyskałam, włosy były zdefiniowane i miały fajną objętość.  Nie jest on chyba zbyt popularny w Polsce, mimo, iż nie jest trudno dostępny. Jego zaletą jest też cena.. w UK to 2,75 funta, w Polsce 17,99 zł.  Jest tani i dobry. Jest dość mocny, ale akurat dla mnie to plus. włosy trzymały się 3 dni. Podsumowując - przystępna cena i fajny efekt.


10. DevaCurl Light Defining Gel - CG





DevaCurl jak zwykle sprawdziła się znakomicie. Bardzo podoba mi się jak moje włosy się skręciły.  Po raz kolejny widać, że proteiny i humektanty są razem rewelacyjne! Niestety firma DevaCurl jest dość droga i trudno dostępna, więc lepiej zadowolić, się innym dostępnym w Polsce stylizatorem, bo nie jest to aż taka różnica, by wydawać krocie. Efekt trzymał się 3 dni.


11. Shea Moisture Coconut Curl Enhancing Smoothie - CG





Ostatnim testowanym przeze mnie stylizatorem był Shea Moisture Enhancing Smoothe. Krem ten jest bardzo gęsty i ciężki. Jest mocno emolientowy. Sam zbytnio obciążał mi włosy, więc też nie za często po niego sięgałam.  W połączeniu z Aloe efekt był zadowalający. Podoba mi się, że uzyskałam zupełnie inny skręt. Szczególnie wyeksponowały się poszczególne spirale i było to bardzo fajne. Teraz jednak, gdy porównuję zdjęcia to nie powiedziałabym, że był to mój ulubiony look.
Było inaczej i to też fajne doświadczenie. W zimę pewnie będę używać Smoothie z Aloe częściej.
Efekt utrzymał się 3 dni.

Uff.. trochę tego było. Jeśli dotrwaliście do tego miejsca to gratuluje! :)

Według mnie zdecydowanymi faworytami są oba Kemony oraz DevaCurl Light Defining gel. Najlepiej czułam się w definicji i objętości, którą dzięki nim uzyskałam.

Reanimacja z Garnier Aloe Air-Dry

Jest jeszcze jedna zaleta kremu Garnier Aloe, o której chcę wam powiedzieć.  Jest rewelacyjny do reanimacji włosów! Ale.. tylko jeśli nie damy pod niego wody. Jest wystarczająco wodnisty, by zreanimować moje loki po ciężkiej nocy w ananasie dnia trzeciego lub czwartego. Jak go używam do reanimacji? Na rękę wyciskam 5-6 pompek i rozprowadzam to na suche włosy. Wygniatam włosy i albo zostawiam same do wyschnięcia albo sięgam po suszarkę jeśli czas na to pozwoli. Polecam!


PODSUMOWANIE

Garnier Aloe Air-Dry polecam każdemu loczkowi, który ma problem z objętością. Jest to produkt, godny wypróbowania i  jest to według mnie najlepsza odżywka bez spłukiwania dostępna tak powszechnie na polskim rynku. Pamiętajcie, by zwrócić uwagę na równowagę PEH swoich włosów. Łączcie go z mocnym żelem, emolientami lub proteinami. Zanim go użyjecie zerknijcie przez okno, czy przez przypadek nie pada ;)

Koniecznie dajcie mi znać jak się u was sprawdził!

PS. Dziękuję Ci Aneta z polecenie tego kremu. Ja i moje włosy jesteśmy dozgonnie wdzięczni :*

3 komentarze:

  1. Cały czas szukam na niego sposobu. Lubię go (głównie do reanimacji), ale nie osiągnęłam z nim efektu WOW. Za to mąż zrobił wczoraj zapasy. Ma po nim niesamowity wysyp babyhairów. Byłam w szoku jak mi je pokazał. ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej jak często używasz Garnier aloe

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie go kupić - na moich włosach to zapewne nie będzie takiego efektu WOW, jak u Ciebie, ale i tak zaryzykuję. Dodatkowo narobiłaś mi smaku na DevaCurl - tylko ja mam niestety niskoporowate i cienkie włosy, więc potrzebuję mocniejszego żelu. Czy testowałaś może ultrahold gel od Devacurl? Jeśli tak, to jak ci się sprawdzał?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Alex in Curlyland , Blogger