października 26, 2017

października 26, 2017

Cantu Moisturizing Curl Activator - mój święty gral

Ostrzegam, że post ten będzie pełen "ochów" i "achów". W pełni zasłużonych!

Bardzo lubię firmę Cantu. Specjalizują się w kosmetykach dociążających bardzo kręcone włosy i nastawionych na dziewczyny z afroamerykańską urodą. No i moją.. typowo polską :)

Moje loki są wybredne i nie wszystko im pasuje. Nadal są suche i potrzebują bardzo dużo nawilżenia i odżywienia. Nie jest łatwo znaleźć coś co im podpasuje i  zarazem wspomoże ich regeneracje.

Cantu Moisturizing Curl Activator Cream to krem, aktywujący i podkreślający naturalny skręt włosów. niwelujący efekt puszenia włosów. Typowy produkt "Wash & go", czyli umyj i wyjdź.

Niektórzy stosują go jako stylizator. Po umyciu nakładają na mokre włosy, suszą i gotowe. Ja traktuję go jak bardzo nawilżającą odżywkę bez spłukiwania i efekt zdefiniowanych loczków utrwalam żelem z siemienia lnianego. Efekt jest super! Cantu poleca łączenie go z Define & Shine Custard. Dla mnie jednak jest to nieco za słaby efekt.

Produkt nakładam na ociekające wodą włosy. Na całe włosy wystarczy niewielka już ilość kremu, przez co jest bardzo wydajny. Dogniatam włosy i praktycznie od razu widać zdefiniowane loczki. Na to nakładam żel lniany  i nadmiar odciskam w koszulkę bawełnianą.  Lubię po tym zastosować "finger coiling", by jeszcze bardziej podkreślić loki. Włosy zostawiam do naturalnego wyschnięcia i odgniatam sucharki :) Na drugi dzień reanimuję loki nim lub żelem lnianym.

Do reanimacji biorę mniej kremu. Rozwadniam go na ręce z wodą w nakładam na włosy. Efekt jest bardzo zadowalający:



Nie można przesadzić z ilością. Może to skutkować tłustym przyklapem, bo krem ten jest bardzo intensywny w działaniu.

Zapach! Jest cudowny! Kokosowo-ananasowy, tropikalny. Mi jak najbardziej odpowiada. Nie utrzymuje się na włosach po nałożeniu, ale zdecydowanie umila proces nakładania produktu.

A co siedzi w tym kremie? A to:

Water Glycerin, Propanediol, Fragrance (Parfum), Polyquaternium-10, Stearalkonium Chloride, Stearyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Glycine Soia (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Melia Azadirachta (Neem) Seed Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Laminara Cloustoni (Sea Kelp) Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Urtica Dioica (Nettle) Extract, Silk Amino Acids, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Polysorbate-60, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.


Jak widać na opakowaniu w składzie nie ma niczego, co mogłoby naszym włosom zaszkodzić. Jest to produkt zgodny z metodą Curly Girl! Kokos, shea butter, aloes, jojoba i wiele innych... samo dobro :) 

Moja przykładowa pielęgnacja z użyciem Cantu Moisturizing Curl Activator Cream:

1) Olej lniany (na noc) ->  Cantu szampon -> Cantu odżywka (Hydrating conditioner) -> maska Kallos Multivitamina (na ok 30 min) ->  Cantu Moisturizing Curl Activator Cream -> żel lniany ( + finger coiling) -> Aussie 3 miracle oil  (na końcówki)

2) Oliwa z oliwek (na noc) -> Odżywka Tresemme Undone (mycie, może tu być jakiekolwiek inne myjadło) -> Odżywka Garnier Ultimate Blends, delikate oat -> maska Kallos Banan (na ok 30 min) -> Cantu Moisturizing Curl Activator Cream -> Cantu coconut cream -> żel lniany (+ finger coiling) -> Olejek Marion (na końcówki)

A oto kilka przykładowych fotek, jak moje włosy zachowują się po tym kremie:


Efekt po zastosowaniu Cantu Moisturizing Curl Activator Cream + Cantu Coconut Curling Cream + żel lniany:   
Zdjęcie zrobione na imprezie Zouk Dimension. Przed imprezą zastosowałam potrójną mieszankę. Zostawiłam je do wyschnięcia i wyglądały super!


Podsumowując:
Cantu Moisturizing Curl Activator Cream, to produkt bardzo dobry, a nawet idealny. Nie trafiłam jeszcze na nic, co aż tak nawilżyłoby moje włosy i tak je zdefiniowało jak właśnie ten krem. Jest to produkt do grubych loków. Dla delikatnych loków, czy fal może okazać się za silny i zbyt obciążający.
Moje włosy są po nim zdefiniowane i mięsiste. Są łatwe do reanimowania następnego dnia. Są miłe w dotyku i delikatne. Nie ma puchu!



 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Alex in Curlyland , Blogger